Szukaj ściąg i wypracowań

wybitni chemicy



Sir Humphry Bartholomew Davy (czyt. dejwi) urodził się w grudniu roku 1778 w miasteczku Penzance w Kornwalii (Wielka Brytania). Początkowe lata jego życia nie wskazywały na to, że zostanie kiedyś wybitnym naukowcem i światłym człowiekiem. Ukończył szkołę podstawową, w której z trudem uczył się greki i łaciny. Po ukończeniu szkoły poświęcił się wędkowaniu i polowaniu. Beztroskie życie skończyło się jednak w wieku 16 lat, kiedy zmarł nagle jego ojciec, co zmusiło Humphry’ego do znalezienia pracy. I tak, myśląc o tym, by zostać lekarzem, trafił na czas praktyk, pod skrzydła miejscowego aptekarza. W międzyczasie jednak, natrafił na wielkie dzieło francuskiego chemika Lavoisiera Traite Elementaire de Chimie, co rozbudziło w nim duszę wielkiego chemika i eksperymentatora. Co ciekawe Davy był uważany za najromantyczniejszego z naukowców, pisał wiersze, zachwycał się dziełami Cycerona, Lukrecjusza, często cytując ich słowa. Davy osiągnął w swoim życiu bardzo wiele. Jako urodzony eksperymentator uwielbiał doświadczenia. Ale te nie zawsze były bezpieczne, niektóre polegały bowiem na wdychaniu par, gazów substancji nikomu nieznanych. Niejednokrotnie Davy ocierał się o śmierć. Jednak dzięki swej odwadze odkrył m. in. tlenek azotu (I), N2O, czyli tzw. gaz rozweselający, którego właściwości domyślić się łatwo. Niejednokrotnie ówcześni studenci chemii wykorzystywani N2O do wzbudzania śmiechu, zdając sobie sprawy, że wdychanie tej substancji jest szkodliwe. Ryzykowne eksperymenty, przyniosły Davy'emu rozgłos w świecie nauki. Jego osobą zainteresował się Benjamin Thompson (hrabia Rumford), poszukujący profesora chemii, mogącego wykładać na założonym przez niego Royal Institution. Współpraca, na którą Davy zgodził się chętnie, zaowocowała zresztą licznymi odkryciami. I tak udoskonalając metodę elektrolizy, odkrył sód, potas, stront i bar, a jako pierwszy wydzielił w stanie wolnym wapń i magnez. Udowodnił, że diament jest alotropową odmianą węgla, i że istnieją kwasy beztlenowe. Skonstruował również bezpieczną lampę górniczą. Poza wybitnym chemikiem i miłośnikiem poezji sir Davy był również zapalonym wędkarzem. Napisał nawet książkę o wędkarstwie (Salmonia or Days of Fly Fishing), która cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem. Asystentem naukowym Davy’ego był Michael Faraday, który okazał się równie wybitnym chemikiem. Faraday znany ci zapewne z elektrochemii, jako twórca praw Faradaya, wiele sukcesów osiągną na polu fizyki, ponadto odkrył benzen i skroplił większość gazów. Davy razem z Faradayem wybrał się w podróż po Europie. Przebywając w Genewie w lutym 1829 roku, Davy zmarł niespodziewanie na zawał serca. Nazwisko Roberta Boyla (czyt. Bojla) zna każdy, kto w swoim życiu zetknął się z chemią bądź fizyką. I zasłużenie, bo ten angielski chemik, fizyk i filozof, przyczyni się do rozwoju nauk w sposób niemały. Urodził się w Lismore (czyt. Lesmo) w Irlandii, jako syn hrabiego Cork. Jego matka zmarła gdy miał 3 lata, ojciec oddał go pod opiekę wieśniaczki. Ponoć chciał, by jego syn zahartował się, co miało mu pomóc stawiać w przyszłości czoła przeciwnościom losu. W roku 1638, jako jedenastolatek, wyruszył z bratem i opiekunem w długą, bo sześcioletnią, podróż po Europie. Gdy pewnego dnia spotkała ich bardzo silna burza, młody Robert uznając ją za koniec świata wystraszył się tak bardzo, że od tamtej pory stał się człowiekiem nadzwyczaj pobożnym (jako człowiek bogaty finansował m.in. tłumaczenia Biblii). Z podróży powrócili do Anglii po sześciu latach. W roku 1661, wraz ze znajomymi założył słynne Royal Society (Królewskie Towarzystwo Londyńskie dla Doskonalenia Wiedzy Przyrodniczej). Gdy z czasem osiągnięcia przyniosły mu sławę w świecie nauki, otrzymywał liczne propozycje przewodniczenia Royal Society, ale zawsze odmawiał. W jednym z najsłynniejszych swych dzieł „The Sceptical Chymist”, krytykował teorie Arystotelesa, Paracelsusa, Helmonta. Uznaje się go za ojca nowoczesnej chemii. Boyle jako pierwszy sformułował i podał do dziś uznawaną definicję pierwiastka chemicznego. Również jako pierwszy zaczął używać wskaźników do identyfikacji kwasów i zasad. Dzięki majątkowi, jaki odziedziczył po ojcu, mógł bezgranicznie poświęcić się nauce, studiowaniu dzieł chemicznych i eksperymentowaniu w swym laboratorium. Wraz z utalentowanym pomocnikiem – Robertem Hooke – skonstruował pompę próżniową, dzięki której mógł udowodnić hipotezę Galileusza, zakładającą, że w próżni każde ciało, bez względu na to, czy jest to piórko, czy metal, spada tak samo szybko. Jednym z jego najbardziej znanych odkryć, było sformułowane (niezależnie od drugiego uczonego – E. Mariotte’a) prawo, mówiące, że w stałej temperaturze iloczyn ciśnienia i objętości danej masy gazu jest wielkością stałą. Dziś prawo to nazywa się prawem Boyle’a – Mariotte’a i zna je każdy uczeń szkoły średniej. Robert Boyle zdawał się prowadzić zdrowy tryb życia. Nigdy nie pił alkoholu, zażywał regularnie proszek z suszonej żmiji, który w jego mniemaniu był najlepszym lekarstwem na wszystko. Mimo to pod koniec życia zaczęły narastać problemy ze wzrokiem i sercem. Zmarł 31 grudnia 1691 roku, w tydzień po śmierci ukochanej siostry Katherine. John Dalton urodził się w Eaglesfield w Wielkiej Brytanii, jako syn tkacza. Uważany jest za wybitnego chemika, fizyka, twórcę nowoczesnej teorii atomistycznej. Mimo licznych osiągnięć z dziedziny chemii, karierę naukową rozpoczął pracą dotyczącą biologii, ściślej daltonizmu - choroby, która do dziś kojarzy się z jago nazwiskiem. Daltonizm, inaczej ślepota barw, to wada wzroku, polegającą na nie rozróżnianiu kolorów czerwonego oraz zielonego i przyjmowaniu obu za kolor szary. Dalton wykrył u siebie tę wadę, gdy, postanowiwszy zrobić matce prezent kupił jej szare pończochy. Wręczając je bardzo się zdziwił, gdy matka przyznała, że w tak intensywnie czerwonych pończochach będzie wstydziła się wyjść na ulicę. Jak się potem okazało, na daltonizm cierpiał także brat Jonathan. W swoim życiu Dalton napisał wiele prac naukowych i dokonał wielu odkryć. Wyjaśnił prawo stałości składu, sformułował prawo ciśnień cząstkowych i stosunków wielokrotnych, mówiące o tym, że jeśli 2 pierwiastki (np. tlen O i węgiel C) tworzą ze sobą kilka różnych związków chemicznych (np. CO i CO2), to ilości wagowe jednego z nich (np. tlenu), przypadające na stałą ilość drugiego (węgla), mają się do siebie jak niewielkie liczby całkowite (np. 1: 2). Dalton zajmował się również badaniem rozszerzalności gazów i zależnościami pomiędzy ciepłem, a energią i stałością składu związków chemicznych. Jako pierwszy ułożył skalę mas atomowych. Za wzorzec obrał najlżejszy z pierwiastków - wodór (dziś wzorcem jest węgiel 12C). Przypisał mu wartość masy równą jedności. Na drodze różnych obliczeń i doświadczeń, Dalton wyznaczył masy względne wszystkich znanych mu pierwiastków. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie dwa istotne błędy, które popełnił w trakcie pracy. Po pierwsze, błędnie wyznaczył skład procentowy wody, co dało mu podstawy do wniosku, że tlenu jest siedem razy więcej od wodoru (a nie osiem). Po drugie, poważniejsze, cząsteczka wody składała się jego zdaniem z atomu tlenu i jednego atomu wodoru, nie z dwóch. Wszystko to sprawiło, że wyznaczona przez niego masa tlenu nie była prawdziwa. Największy rozgłos uzyskała jednak teoria o atomowej budowie substancji, którą Dalton ogłosił 21 października 1835 roku. Pracował nad nią ponad trzydzieści lat... Jego zainteresowania nie ograniczały się jednak do chemii i fizyki. Swego czasu pasjonował się przyrodą, a do śmierci prowadził zapiski meteorologiczne. Dalton pomimo, że uważany był za człowieka małomównego, miał grono kilku wiernych przyjaciół, z którymi uwielbiał grać w kręgle. Robił to zawsze w czwartki, pozostawiając resztę tygodnia, poza niedzielą, kiedy odpoczywał i odwiedzał kościół, na pracę w laboratorium. Uwielbiał palić fajkę, a kiedy poznał Davy’ego, napisał o nim w swym notatniku, że jest bardzo miłym i ciekawym człowiekiem, ale ma wielką wadę - nie pali. Dalton został starym kawalerem. Przyznał się kiedyś, że zauroczyła go kobieta, którą poznał w Manchesterze, gdzie w 1793 roku przeniósł się jako wykładowca matematyki i filozof, ale na szczęście fascynacja, objawiająca się brakiem zdolności logicznego myślenia i apetytu, trwała około tygodnia. To, że nie związał się na stałe z żadną kobietą, tłumaczył natomiast ciągłym brakiem czasu. Jako wielki miłośnik przyrody, odwiedzał raz do roku krainę jezior w Cumberland, gdzie miał okazję do kontynuacji prowadzonych przez siebie obserwacji meteorologicznych. Zmarł w roku 1844.

prace autoryzowano lub edytowano: 13.08.2003 o: 00:30:13



PODOBNE PRACE

skomentuj to