Bunt i cierpienie



"Jesteśmy jako ogień, co śpi w suchej gałęzi lub w krzemieniu. I walczymy wciąż, i w każdej chwili szukamy wyjścia z naszego więzienia. Ale (...) przyjdą chwile wyzwolenia, gdy boskość rozsadzi mury więzienia, a ogień uwolni się od drzewa i zwycięsko wzbije się w górę ponad popioły. Ha! I będzie nam tak, jakby duch oswobodzony z więzów zapomniawszy swych cierpień i niewoli powrócił w triumfie do kraju słońca". Fryderyk Hölderlin, "Hyperion" Wiek XIX nie był dla Polaków okresem szczęśliwym. Utratę niepodległości i własnej państwowości dotkliwie odczuł cały naród. Nadzieje związane z Napoleonem rozwiały się, a zaborca, tak na zachodzie kraju, jak i na wschodzie, umacniał politykę wynaradawiania. Współczesność stała się okrutna, męcząca, pełna politycznych prześladowań, bezprawia i poniewierania wartości moralnych. Nikt nie był spokojny o swoją przyszłość. Na taki grunt społeczno-polityczny padły filozoficzne idee romantyczne, z niezwykle oryginalną kreacją bohatera. Potęga tych literackich postaci kryła się w tym, że były to osobowości niepowtarzalne, nie do naśladowania, a ich niepokój moralny eksplodował niezwykłą siłą twórczą lub niszczącą, bo był jakby przeżywany po raz pierwszy, bo nie można go porównać z niczym, co już było. Stąd bohaterowie ci są bardzo różni, ale u wszystkich uderza moc indywidualności, pasja, ogrom nadziei lub rozpaczy. Swą siłą niszczenia starego a tworzenia nowego zadziwia "Oda do młodości". Płomienny liryk wzywający do buntu, walki o lepszy świat, apel do młodych, z ich idealizmem, entuzjazmem i nadzieją na realizację nowych wartości. Wczesnoromantyczny bunt przeciw światu w literaturze polskiej przyjął najpierw zabarwienie społeczne. Stąd też, w okresie przedpowstaniowym, utwory literackie wielokrotnie wskazywały na tragiczne konsekwencje podziałów społecznych. Bohaterowie tych utworów, jak porzucona bohaterka ballady "Rybka", zły pan w II części "Dziadów", tragicznie kochający Gustaw, którego wybranka zrezygnowała z miłości na rzecz bogatego zamążpójścia, byli przykładami boleśnie odczuwanej niesprawiedliwości układów społecznych. Dominacja jednej warstwy nad drugą doprowadzała do cierpienia i śmierci wielu pokrzywdzonych. Obok jednak problematyki społecznej, jeszcze wprawdzie nieśmiało, pojawia się sprawa narodowa. W "Grażynie" Mickiewicza tytułowa bohaterka wymawia posłuszeństwo mężowi, buntuje się przeciw utartym regułom, by ratować kraj przed wejściem nieprzyjaciół. "Konrad Wallenrod" przeżywa jeszcze bardziej skomplikowany dramat. Zrywa z dotychczasowymi wartościami moralnymi. Krzywdzi żonę, rezygnuje z rodzinnego szczęścia i miłości ukochanej kobiety, łamie przysięgę składaną przed Bogiem, a nawet honor rycerski. Cierpi i składa siebie w ofierze. Robi to jednak w imię najwyższego celu - wolności ojczyzny. Nieszczęśliwy bohater-wygnaniec "Sonetów Krymskich", osamotniony po utracie "kraju lat dziecinnych" i wolności, nie jest w stanie zaznać radości i szczęścia. Nie cieszy go nic, a jedynym ukojeniem staje się dla niego kontemplacja piękna natury na obcej ziemi, porównywanego z niedoścignionym i wyidealizowanym obrazem kraju ojczystego. Od początku lat trzydziestych tragizm sytuacji Polski ujawnił się w literaturze ze wzmożoną mocą. W 1831 powstanie listopadowe upadło, zryw wojenny okazał się daremny, Europa nie poparła Polaków, wojsko polskie przestało istnieć, a elita umysłowa zmuszona została do emigracji. W kreacji bohatera literackiego znalazła oczywiście wyraz ta nowa sytuacja i wynikające z niej nakazy moralne. Polaków zaczął najbardziej angażować problem niepodległości. Gustaw z IV części "Dziadów", w trzeciej przemienia się w Konrada - człowieka o niezwykłej osobowości i sile ducha, gorącego patriotę, cierpiącego za całą ojczyznę. Bohater jest nieszczęśliwy, bo widzi powszechnie panujące zło, którego sprawcą jest car. Nie może znieść cierpienia przyjaciół, które zadawane jest im za to, że kochają ojczyznę i wolność. Nie widzi natomiast reakcji Boga na czynione zło. W imię właśnie umiłowanej ojczyzny i ukochanego narodu Konrad ośmielił się zbuntować przeciw Stwórcy. Bluźni i żąda władzy, by móc szerzyć sprawiedliwość i oczywiście zbawić ojczyznę. Ten bunt przeciw Wszechmogącemu jest tak silny, że bohater gotów jest na otwartą walkę z Bogiem: "Jestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan, Mam ja za sobą wojska, i mocy ,i trony: Jeśli ja będę bluźniercą, Ja wydam Tobie krwawszą bitwę niż Szatan: On walczył na rozumy, ja wezwę na serca". Bunt doprowadza Konrada-poetę do zwątpienia w dobroć i sprawiedliwość Boga, a nawet w ogóle do odrzucenia Stwórcy, bowiem nie może uznać okrucieństwa siły niezdolnej do kierowania się uczuciami. Wewnętrzna przemiana bohatera dokonuje się także w osobowości Kordiana z dramatu Słowackiego. Nieszczęśliwy, cierpiący, poszukujący porywającego ideału Kordian zostaje doprowadzony do samobójstwa. To jedynie symboliczne pozbawienie bohatera życia umożliwia konfrontacja rzeczywistości z iluzjami. Samotny Kordian na górze Mont Blanc decyduje się, chociaż nie bez bólu i wątpliwości, poświęcić sprawie ojczyzny. Wprawdzie spisek przeciw carowi i udział w nim bohatera to jedno pasmo niepowodzeń, ale poprzez ofiarę i osobiste cierpienie odnajduje swoje posłannictwo. Świadomie staje się ofiarą, dając tym samym satysfakcję i triumf księciu Konstantemu. Po powstaniu listopadowym literatura romantyczna stworzyła bohatera, który bez przesady mógł twierdzić: "nazywam się Milion", bo przyjął odpowiedzialność i cierpienie narodu na siebie (Konrad, Kordian, Hrabia Henryk, ksiądz Marek) oraz gotowy był poświęcić wszystko, z życiem włącznie, sprawie narodowej ("Śmierć pułkownika", "Reduta Ordona", "Sowiński w okopach Woli"). Polski bohater romantyczny był w literaturze tego okresu wyjątkowy. Bunt i cierpienie było modelem powszechnie stosowanym w romantyzmie europejskim, w polskim zaś bohater posunął się dalej. Moralne niepokoje ogniskowały się wokół kwestii niepodległościowych - dopiero wówczas, gdy identyfikował się z narodem, gdy utożsamił drogę swojego życia z poświeceniem i walką dla kraju, stawał się postacią tragiczną. Moralny nakaz podporządkowania życia sprawie Polski nie oznaczał jednak wcale zarzucenia dylematów wewnętrznych bohatera. Okazywało się bowiem, że tylko pozornie sens życia wydaje się oczywisty, jeżeli widzi się cel, dla którego warto je poświęcić. Otwarte pozostawało jednak pytanie jak tę patriotyczną drogę należy realizować? Jak rozwiązać sprzeczność miedzy pięknym celem, do którego się zmierza, a złem i niesprawiedliwością, która wyłania się po drodze? Wśród prezentowanych bohaterów wzorce były rożne. Romantyczne indywidualności wyposażone zostały w możliwość określenia słusznych racji, a więc całą odpowiedzialność moralną przyjmowały na siebie. Odmienny nieco typ bohatera reprezentował Jacek Soplica z "Pana Tadeusza". Źródłem jego buntu była sprawa osobista, mająca podłoże w niesprawiedliwości stosunków społecznych. Sprawiedliwości poszukiwał na własną rękę, nie licząc się z interesem kraju i prawem, co doprowadziło go do klęski, stał się ofiarą własnych czynów. Dopiero poprzez cierpienie i odkupienie grzechów, poprzez pracę dla całego narodu, dokonało się w nim symboliczne odrodzenie. Ten bohater, składający swe życie w ofierze Polsce, stał się wzorcem, z którym niejednokrotnie utożsamiali się ludzie tamtej epoki i pokoleń następnych. Nuty tyrtejskiej nie złamała również klęska następnego zrywu patriotycznego. Chociaż przycichły idee romantyczne, ich miejsce zastąpił etos pracy, to do sprawy narodowej wracano, a tacy bohaterowie jak Ordon, Soplica czy Kordian przetrwali jako legenda również w następnych epokach literackich. W pozytywizmie pojawia się inny typ bohatera. Walczących jest jednak mniej. Powstająca literatura tendencyjna wiele miejsca poświęci człowiekowi prostemu, cierpiącemu, będącemu ofiarą niesprawiedliwych układów społecznych. Na kartach pojawiają się tragiczne postaci dzieci (Janko Muzykant, Antek, niewidoma dziewczynka z "Katarynki", ginący w wyniku wybuchu kotła ciężko pracujący chłopiec itp.), bezrobotnych i prostytutek ("Lalka"). Będzie to już inny rodzaj cierpienia, wynikający prawie zawsze z niesprawiedliwości stosunków społecznych. Następujący po pozytywizmie neoromantyzm nie stworzy tak sugestywnych postaci, jakie wyłoniły się z literatury pierwszej połowy XIX w. Bunt przeciw istniejącej rzeczywistości był oczywiście podłożem niemal całej twórczości tego okresu, ale cierpienie jednostki w literaturze końca XIX w. miało swe źródło w melancholii i niepokojach egzystencjalnych, nie zaś w dylematach moralnych i skazanych na niepowodzenie miłościach. Wprawdzie jeszcze raz za Mickiewiczowskim bohaterem walkę z Bogiem w imię człowieka podejmie podmiot liryczny w "Hymnach" Jana Kasprowicza, będzie to jednak tylko jednostkowe wystąpienie. Nie zmieni się diametralnie bohater i w epokach następnych. Hölderlinowski "kraj słońca" nie pojawił się, a człowiek na przemian cierpiał i buntował się najczęściej będąc ofiarą własnych działań. Cierpienie jest nieodłączną cechą życia ludzkiego. Z cierpieniem niezwykle jest ciężko się pogodzić, więc nic dziwnego, że towarzyszy mu bunt. Myślę, że w literaturze jest to motyw trwały, a więc był, jest i zawsze będzie równie żywy.

skomentuj to