XX lecie

Poeta dwudziestolecia międzywojennego, który mnie zafascynował



Jedynym poetą, którego wiersze wzbudziły moje zainteresowanie był Julian Tuwim. Urodził się w Łodzi w 1894 r., gdzie ukończył tamtejsze gimnazjum. Następnie studiował na Uniwersytecie Warszawskim prawo i filozofię, współpracując z czasopismem “Pro arte et studio”. Był także współtwórcą “Skamandra” - najbardziej wpływowej grupy poetyckiej dwudziestolecia międzywojennego, którą charakteryzowało m.in. związanie poezji z teraźniejszością, witalizm, aktywizm, liberalizm oraz przybliżenie twórczości do tzw. “szarego człowieka”. Poeta wiele podróżował. W czasie II wojny światowej zwiedził Francję, Portugalię, Brazylię i przez pięć lat mieszkał w Nowym Jorku. W roku 1946 powrócił do Polski, gdzie po siedmiu latach zmarł w Zakopanem. Twórczość Juliana Tuwima podzieliłem na trzy etapy. Pierwszy etap twórczości to młodzieńcze upojenie życiem, powietrzem, przestrzenią, wyraz dynamiki i witalizmu. W tym okresie poeta realizował założenia francuskiego poety Tancrede de Visan, który twierdził, że “wiersz jest sam w sobie rytmem życia”. Aprobata życia łączyła się z pochwałą współczesności, w której tworzą się nowe procesy kulturowe i powstają nowe miasta. Pelen radości życia, zachwytu, optymizmu i młodzieńczego entuzjazmu jest wiersz pt. “Do krytyków”, pochodzący z tomiku poetyckiego ”Sokrates tańczący” (1920). Podmiot liryczny fascynuje się szaleńczą jazdą “na przedniej platformie tramwaju”, a najbardziej cieszy go pęd na zakrętach. Radość tę potęguje wiosenna woń kwiatów. Wiersz jest jednocześnie polemiką z krytykami literackimi (“wielce szanowni panowie”), którym próbuje uświadomić, że poezja nie powinna zajmować się wyłącznie filozoficznymi problemami, ale także sprawami życia codziennego. Radość i optymizm dominujące w wierszu wywołane są sytuacją polityczną Polski na początku lat dwudziestych, ponieważ od 1918 r. Polska stała się państwem niepodległym. W zbiorze “Czyhanie na Boga” (1918) jednym z wierszy wyrażających entuzjazm i radość istnienia jest wiersz “***”. W sześciu wersach stanowiących wiersz, podmiot liryczny wyraża radość z faktu istnienia i nawet z tego, że krew jest czerwona. Wyrazem zainteresowania poety tematyką dnia codziennego są takie wiersze jak “Garbus”, “Szczescie”, “Staruszkowie”. Bohaterami tych wierszy są prości ludzie czasem pokrzywdzeni przez los, cierpiący, bądź też cieszący się codzienną egzystencją. W miarę upływu lat charakter poezji Tuwima ulegał pewnym zmianom, coraz wyraźniejsze stały się związki poety z klasycyzmem. Przejawem tych tendencji była pokrewna Norwidowi troska o to, aby “odpowiednie rzeczy dać słowo”. O świadomym powrocie do najlepszej tradycji świadczy tytuł zbioru wierszy Tuwima “Rzecz Czarnoleska” (1929). Twórczość Kochanowskiego była dla Tuwima symbolem poezji pełnej ładu, jasnej i klasycznie spokojnej. Za pomocą poezji może zostać rozjaśniony ciemny sens ludzkich spraw, w człowieczym świecie może zapanować harmonijny ład. W tym okresie podejmuje także Tuwim temat sławy poetyckiej i miejsca samego siebie w przyszłej tradycji narodowej. W wierszu “Do losu” wyraża nadzieję, że dzięki swej poezji zasłuży sobie na wieczną sławę. Fakt ten jest jednak mało pocieszający dla poety, uświadamiającego sobie nieuchronność własnej śmierci. W obliczu tego faktu śmiesznie dla niego brzmią słowa “non omnis moriar” (nie wszystek umrę). Tuwim uświadomił sobie swoistość języka poetyckiego, kształtowanego na wielowiekowej tradycji. O swych zmaganiach ze słowem pisze w wierszu pod tytułem “Sitowie” (“Słowa we krwi” - 1926). Poeta patrzy na otaczający go świat zupełnie innym okiem niż zwykli ludzie. Każdy fragment krajobrazu, czy przeżytej rzeczywistości może stać się tematem wiersza, a zadaniem poety jest jak najdoskonalsze przedstawienie własnych przeżyć, czy doznań: Nie wiedziałem, że się będę tak męczył, Słów szukając dla żywego świata, Nie wiedziałem, że gdy się tak nad wodą klęczy, To potem trzeba cierpieć długie lata. Młodzieńczy witalizm Juliana Tuwima “rychło przeobraził się w ekspresjonistyczny niepokój o adekwatny wobec rzeczywistości kształt słowa poetyckiego. (...) Postawa poetycka Tuwima staje się zatem bliska klasycyzmowi: w tradycji sztuki i kultury – europejskiej i polskiej – odnajduje artyst nieprzemijające wartości duchowe. (...) Słowo poetyckie, dotąd tak chaotyczne i nasycone ekspresjonistycznym niepokojem, staje się ogniwem tradycji europejskiej i narodowej”. W okresie lat trzydziestych, kiedy zaostrzały się konflikty polityczne, a sanacja zajmowała coraz bardziej prawicowe i antysemickie pozycje, Tuwim przyjął postawę negacji wobec rządu. Wyrazem tego stanowiska jest napisany w 1936 roku, a ogłoszony w całości dopiero po wojnie poemat satyryczny pod tytułem “Bal w operze”. W poemacie tym wyzyskał autor swe dotychczasowe doswiadczenia w zakresie satyry, ironii i groteski. Obraz beztroskiej, wręcz rozpustnej zabawy elity rządzącej w gmachu dokładnie obstawionym oddziałami tajnej policji kontrastuje z obrazem nędzy, czy też szarej, codziennej pracy. Z niezwykłą zaciekłością atakuje Tuwim umundurowanych władców, z goryczą mówi o policyjnym terrorze i donosicielstwie w powracającym wciąż refrenie “na tajniaka tajniak mruga”. Przeraża też poetę niepojęta wszechwładza pieniądza w państwie kapitalistycznym, a niesamowity bal jest wyrazem zaniku wszelkich wartości moralnych i całkowitego kryzysu. Powszechnie znany jest także wiersz Tuwima noszący tytuł “Do prostego człowieka”, którego autor odsłania kulisy imperialistycznej wojny. Toczy się ona zawsze w interesie imperialistów, a więc o nowe rynki zbytu, czy też roponośne tereny, chociaż propaganda kapitalistyczna rzuca pseudopatriotycznymi hasłami o ojczyźnie, sztandarach i bohaterach. Poeta zwraca się bezpośrednio do prostego człowieka, ostrzegając przed tą propagandą: Wiedz, że to bujda, granda zwykła (...) Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami, Że coś im w bankach nie sztymuje, Że gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę. Jednoczenie stał się poeta nieprzejednanym wrogiem mieszczańskiej kołtunerii, tępoty umysłowej mieszczan, ich gnuśnego i bezmyślnego, pozbawionego nie tylko ideałów, ale nawet konkretnych celów życia, co uwidoczniło się w wierszu “Mieszkańcy”, w którym poeta opisał jeden dzień życia mieszczanina. Pasja demaskatorska uwidoczniona w tym wierszu pozwala porównywać Tuwima z Gabrielą Zapolską, która swój stosunek do drobnomieszczańskiej obłudy wyraziła w znanej “tragifarsie kołtuńskiej” pod tytułem “Moralność pani Dulskiej”. Uważam, że Julian Tuwim jest największym i najlepszym poetą dwudziestolecia międzywojennego. W pierwszych tomach poezji zrywał z dekadenckim nastrojem i językiem Młodej Polski, zwracając się w duchu optymizmu ku codziennemu życiu i jego współczesnym przemianom. W następnych zbiorach pojawiły się ostre akcenty krytyki społecznej i egzystencjalny niepokój, a także tendencje liberalne, pacyfistyczne, antynacjonalistyczne i antyfaszystowskie. Pomimo tego, że jego wiersze nie są napisane najłatwiejszym językiem, jednak po kilkunastokrotnym przeczytaniem tego samego fragmentu, dochodzimy do wniosku, że Julian Tuwim jest nie tylko najwybitniejszym poetą dwudziestolecia międzywojennego, ale całego dwudziestego wieku.

Powrót