Pozytywizm

Romantyk czy glupiec?



Romantyczna miłość Wokulskiego do Jzabeli” , „Stanisław Wokulski jako przykład zagubionego romantyka” brzmią tematy lekcji, zadań klasowych oraz tytuły prasowych rozpraw na temat „Lalki” Bolesława Prusa. A z Wokulskiego taki był romantyk jak Moniki Lewinsky skromna kobita. Wokulski był po prostu zaślepionym głupcem, a nie żadnym romantykiem. Typowy romantyk był powiem nieszczęśliwie zakochany w kobiecie, która była również nieszczęśliwie zakochna w innym facecie. Ewentualnie romantycy kochali się w kimś z wzajemnością, ale do na przeciw ich małużeństwu stawało 1001 przeciwności nie do pokonania. A to wredny ojciec panienki chciał dla niej innego męża, albo dzieliła ich różnica klas, czasami gdyż już wydawało się, że wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, a tu nagle bach, jedno z parki odchdzi na zawsze do innego świata nawet się nie żegnając. Przeszkód i innych okropnych przeciwnosći mnożyło się oczywiście więcej i było pełno ich mutacji, ale nie o tym ma być ten felieton. Chciałem zwrócić uwagę, że romantycy zawsze kochali innych ludzi zdolnych do uczuć, a Wokulski pokoczał Lalkę i bezduszną kokietkę. Ale to jeszcze nic każdy przecież ulega czasami zauroczeniu, ale Wokulski był tak głupi i ślepy, że mimo wielu przykładów swej bezduszności dostarczanych mu przez Izię brnął w głupocie coraz dalej zamiast się jak najszybciej z niej wydostać. Tu wychodzi na jaw także inny fakt niepozwalający Wokulskiego nazwać romantykiem. Otóż Wokulski kochał się w Jzabeli tylko ze względu na jej urdę nie pacząc ani przez chwilę na jej charakter. A czy romantyczne ideały jasno nie mówią, że najważniejsze jest wnętrze człowieka, a nie jego powierzchowność? Otóż mówią i aż dziw bieże, że nikt tego faktu wcześniej nie zauważył. Po n-te Wokulski powinien się zorientować, że skoro Izia każe mu sprzedawć sklep, który w końcu jest częścią jego życia i zdobywać pozycję społeczną to nie kocha jego, ale jego mamonę, a to już wystarczający powód do tego by nią wzgardzić wszak znalazłby kobietę, która mogłaby go pokochać nawet gdyby był bez grosza (np. pani Stawska). Ale przpomnijmy sobie pierwsze małużeństwo Wokulskiego i to z jakiego powodu Wokulski wyszedł za panią Mincel? I co? Czyż nie było tak, że w tym czasie był bez grosza, a kochana Mincel miała całkiem miły i dochodowy sklepik, który od razu wpadł Wokulskiemu w oko?! Można śmiało powiedzieć że była to prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. Wprawdzie po małużeństwie Wokulski był przykładnym kochającym (dobrze udawał, co zresztą kosztowało go dużo zdrowia) mężem i to liczy mu się na plus, ale to już inna bajka. Tak to okazuje się, że stare przysłowie „Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie” znajduje zastosowanie w życiu. Tyle, że ty trzeba byje nieco zmodyfikować do „Jak Wokulski Mincelowej tak Łęcka Wokulskiego”. Staś miał tylko tego pecha (a raczej szczęście), że Izia była zbyt dumna i głupia by tak samo jak on poświęcić się sprawie zdobycia foruny i udawać, że bezgranicznie kocha Wokulskiego. Teraz pragnę zapytać czy aby napewno taką głupotę, zaślepienie można nazwać romantyczną miłością? Czy ktoś kto kocha ciało nie zważając na duszę jest godnym do tego by nazywać go nieszczęśliwie kochającym romantykiem? Taki człowiek co najwyżej zasługuje na politowanie i powinien służyć za przestrogę innym niczym wraki samochodów, które rozstawia się przy drogach w miejscach gdzie najczęściej dochodzi do wypodków. Ale niestety pewnie i to nie poskutkuje podobnie jak owe wraki, człowiek musi się przekonać na własnej skórze o błedności postępowania by je zmienić, a czasami i to nie poskutkuje..... No to chyba już skończę bo znów zaczynam odbiegać od tematu...